wyraz młodzieńczego buntu, albo dezaprobaty.
podkoszulka, bluzka, dwa swetry, rajstopy, dwie pary skarpetek, getry, rękawiczki, szalik, nauszniki i kaptur.
treści słów ulatują razem ze śliną i mlekiem z cynamonem w czeluści naszych organizmów. to miejsca, w których się nie spotkamy.
lubię stopy, są takie ludzkie. lubię fizyczność podpalanego papierosa, kiedy graniczy już z metafizyką. to cudowne jak dwoje ludzi potrafi stworzyć siedemnaście wymiarów na potrzeby jednej nocy i nie wiadomo nawet w jakich okolicznościach jeszcze się spotkamy. niektórzy twierdzą, że istnieje przeznaczenie.
czasami zjadam na ulicy wszystkich w białych rękawiczkach.
lubię Cię.
lubię naszych niekochanych psychologów i wszystkich, którym dajemy powody do zmartwień, bo nie lubimy dyskotek, klubów, hot-dogów i opowiadać o naszych zauroczeniach.
skomentuj (0) / 2012-02-02
liczę początki i powroty.
pani śpiewa mi do parapetu, to nawet całkiem przyjemne, potrafię się tym delektować. dzisiaj jest czekaniem, ślimaczy się po blacie w wełnianych skarpetach, ciężko je nazwać seksownym. ja przed lustrem w wełnianych skarpetach.
z filiżanki przygląda się światu kraken.
dziś patrzę na sufit bez poczucia winy, niedługo zacznę żyć.
skomentuj (0) / 2012-02-02
zniszczmy księżyc.
Zniszczmy księżyc bez tłuczenia kubków. Zmiećmy na szufelkę i zamknijmy w słoiku.
Niech dzieci pokazują go sobie palcem w muzeum, a muzeum niech wykupi bilboard w okolicach Warszawy. To ciut brutalne, ale należy uświadamiać młode pokolenia w sposób jak najbardziej bezpośredni, a żona właściciela bilboardu lubi szybkie samochody.
ludzie znają mnie tylko z jednej,
jesiennej strony."
Zrównajmy z ziemią muzeum zrównanych z ziemią wartości, stwórzmy muzeum wartości.
Księżyc okaże się lekko niezgrabny, ale może złapie na ślinę?
skomentuj (1) / 2011-08-06
* * *
# | Samoobs. + Thecorations.
